Wtorkowy wieczór w sanockim klubie Pani K wypełniła elektronika, śpiewy mnichów z buddyjskich klasztorów, trąbka oraz taniec oparty na tradycyjnym, japońskim stylu teatru Butoh. Wszystko za sprawą zespołu Ko On Ten z Tokio, który zawitał z jednym koncertem w Bieszczady.
Zapraszamy do przeczytania wywiadu, jaki udzieliła japońska formacja specjalnie dla czytelników serwisu www.bieszczady.pl oraz wysłuchania fragmentu wtorkowego koncertu.
Około godziny 21.00 na scenę klubu Pani K wchodzi Yoichiro Kita i instaluje sampler, trąbki oraz miniaturowego laptopa z oprogramowaniem Ninja Jocker, który przez następne prawie 2 godziny służył do kreowania najrozmaitszych brzmień: od muzyki ambient, jazz, awangardową elektronikę po brzmienia techno. Całość mocno osadzona w japońskiej tradycji – rytmy oraz trąbka przeplatane były dźwiękami japońskich, ludowych instrumentów, buddyjskimi mantrami, klasztornymi modlitwami wyznawców Shinto. Części występu towarzyszył taniec drobnej Japonki - Yukino Nono z charakterystycznymi elementami ekspresyjnej pantomimy i tańca japońskiego teatru Butoh.
Spektakl szybko podzielił widownię na „dwa obozy”: sympatyków japońskiej awangardy oraz zwolenników gatunków muzyki bliższych Europejczykom. Jednak na koniec zespół został nagrodzony gromkimi brawami. Niestety – nie udało się namówić artystów do bisowania...
Po koncercie – specjalnie dla Czytelników naszego serwisu zespół udzielił krótkiego wywiadu zdradzając nieco szczegółów dotyczących zespołu, muzyki, którą wykonuje oraz egzotycznego tańca Yukino.
Bieszczady.pl: Przepraszam za dość dziwne pytanie na samym wstępie, ale obserwując wasz egzotyczny występ, myślę, że może być ciekawe – Kim jesteście? I jak to się stało, że trafiliście właśnie w Bieszczady, jak to niektórzy mówią – „na koniec Polski”?
- Jesteśmy Japończykami - muzykami – uśmiecha się mówiący po angielsku z silnym, japońskim akcentem Yoichiro Kita. Muzyka, która gramy jest również bardzo japońska, azjatycka. To nasz środek wyrazu - kim jesteśmy i co chcemy przekazać naszej publiczności.
Bieszczady.pl: wplatasz pomiędzy japońskie akcenty mocno jazzująca trąbkę. Skąd ten pomysł?
Yoichiro Kita: od lat gram jazz, występuje również w Shibusashirazu Orchestra – zespole, w którym gramy bardziej tradycyjne odmiany muzyki. Pomysł wykorzystania jazzującej trąbki był więc naturalnym procesem tworzenia przeze mnie muzyki.
Bieszczady.pl: Jak trafiliście do Polski?
Yoichiro Kita: To już nasz drugi pobyt w waszym kraju. Po raz pierwszy byliśmy tu w paźdzerniku 2004 roku. Występowaliśmy na festiwalu muzyki elektronicznej w warszawskich Łazienkach. Bardzo nam się podobało.
Yukino Nono: tak! Wspaniałe miejsca na koncerty tego typu. W ogóle jesteśmy zachwyceni polską przyrodą, przestrzenią.
Yoichiro Kita: W zeszłym tygodniu dostaliśmy od naszego polskiego znajomego e-maila z informacją, że w Sanoku jest ciekawe miejsce, gdzie moglibyśmy wystąpić. Powiedzieliśmy sobie: dlaczego nie?
Bieszczady.pl: W waszych występach jest sporo improwizacji, wręcz ma się wrażenie, że idziecie na „żywioł”. Skąd czerpiecie inspiracje?
Yoichiro Kita: Zawsze staramy się łączyć dwie rzeczy: naszą japońską tradycję, oraz klimat miejsca, w którym występujemy. Wiedzieliśmy, że macie piękne góry. Dlatego tez staraliśmy się dodać nieco więcej dynamizmu do naszego występu w Sanoku. Bo góry to energia, siła przyrody.
Bieszczady.pl: Yukino, w swoim bardzo ekspresyjnym tańcu wykorzystujesz elementy tańca teatru Butoh.
Yukino Nono: tak, z tym, ze staram się pracować nad własnym stylem. Nazwałam go „Post Butoh Dance”. I jest dokładnie tak jak powiedział Yoichiro: w swoim tańcu zawsze biorę pod uwagę gdzie i dla kogo występuję. Dzisiaj np. wykorzystałam rekwizyt – wachlarz, co czynię rzadko.
Bieszczady.pl: W imieniu czytelników naszego serwisu bardzo dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy na Waszym kolejnych koncertach w przyszłości. Życzę miłego pobytu w Bieszczadach!
Yukino Nono i Yoichiro Kita kłaniają się w charakterystyczny sposób: Dommo arigato!
Podczas Koncertu formacji Ko On Ten otrzymaliśmy zgodę zespołu na zarejestrowanie obszernych fragmentów występu, z których prezentujemy blisko półgodzinny meteriał otwierający sanocki występ Tokijczyków.
Do odtworzenia nagrania wymagana jest najnowsza wersja oprogramowania Real Player 10.
Stanisław Strzyżewski/www.bieszczady.pl
Spośród zabudowy Zatwarnicy wyróżnia się jeden szczególny budynek. To zrekonstruowana bojkowska chyża. To właśnie takie miejsce, a nie impreza organizowana na stadionie, przy budynku gminy lub na parkingu, potrafiło zaczarować Bieszczady „Kiermaszem bojkowskim”. Obejrzyj foto- i videoreportaż z imprezy.
Spośród zabudowy Zatwarnicy wyróżnia się jeden szczególny budynek. To zrekonstruowana bojkowska chyża. To właśnie takie miejsce, a nie impreza organizowana na stadionie, przy budynku gminy lub na parkingu, potrafiło zaczarować Bieszczady „Kiermaszem bojkowskim”. Obejrzyj foto- i videoreportaż z imprezy.
Mimo, że bieszczadzka populacja wilka obecnie nie zmniejsza się, to owiane kontrowersyjnymi legendami zwierzę zobaczyć w Bieszczadach jest bardzo trudno. Nawet leśnicy i osoby, które od lat zajmują się badaniem karpackich drapieżników zawodowo, przypadki spotkania wilka oko w oko mogą policzyć na palcach obu rąk. Niektórzy mają jednak na tyle szczęścia, że udaje im się go nawet sfilmować...